Ostbelgien Classic w relacji załogi Postawka / Postawka

Finał Mistrzostw Europy FIA w rajdach na regularność rozegrano w Belgii podczas Ostbelgien Classic. Wystartowały trzy załogi z Polski, w tym ubiegłoroczni mistrzowie Europy – Anna Postawka i Stanisław Postawka. Wszystkie polskie załogi ukończyły ten trudny rajd. Anna i Stanisław zostali sklasyfikowani w ramach FIA najwyżej z polskich załóg – na 5. miejscu. 

Na finał FIA wypadało pojechać – rozpoczął naszą rozmowę Stanisław Postawka. Pokonanie Belgów na ich własnym terenie to nie jest łatwe zadanie i raczej nie mogło się udać bez większego jeżdżenia w belgijskich rajdach. Rajd Ostbelgien Classic obfitował nie tyle w trudne trasy, co też różne formaty rywalizacji, które zwyczajnie trzeba poćwiczyć wcześniej. Załoga Postawków szykowała się do rajdu sumiennie, zbierając doświadczenie i studiując regulaminy na ile się dało. Niejedna rzecz jednak ich zaskoczyła. 

Pierwsza trójka rajdu przejechała całość bardzo czysto. Ponad 800 km rajdu, wiele prób na regularność, próby sportowe, czasówki na dojazdówkach i elementy PKP. To wszystko powodowało duże obciążenie dla pilotów w tym rajdzie. 

Brak doświadczenia w oznaczeniach drogowych w Belgii oraz tego jak są interpretowane, powodowało czasem konsternację załogi Postawków. Na przykład niektóre znaki nawigacyjne potrafiły być widoczne na danej sytuacji …za plecami! Znajomość terenu oraz oznaczeń bardzo pomaga w tym rajdzie. 

Belgowie organizują kilkadziesiąt rajdów w roku. Mają więc okazję do zapoznania się z różnymi trasami. 

Fakt, że się udało nawiązać walkę to i tak powód do dumy, bo nie było lekko. Po pierwszym dniu byliśmy ostatni i potem drapaliśmy się w górę. Pobłądziliśmy w nocy na leśnym odcinku, po powrocie na trasę trafiliśmy za inną załogę, której nie dawało się wyprzedzić. Goniąc zaległości wylądowaliśmy w żywopłocie… Zawiodły trochę hamulce, ale na szczęście udało się to szybko naprawić.

Rajd był bardzo intensywny dla pilotów. Po zjeździe z odcinka RT, dojazdówkę jedzie się na podstawie mapy, ale jest to nadal jazda na czas! Niektórych dróg, którymi jechaliśmy, nie pokazywała nawet nawigacja samochodowa.

Jazda na dojazdówce to często tzw. PKCe sekundowe. Startuje się z zegara o pełnej minucie i trzeba dojechać na kolejny PKC w konkretnej sekundzie. Ten pomiar jest jawny ale trzeba w niego dokładnie trafić. Dla pilota to nie tylko zmiana nawigacyjna ale także na bieżąco pilnowanie czasów PKC, wpisywanie w kartę drogową i celowanie w kolejny PKC. Tempo jest cały czas wysokie bo odstępy pomiędzy punktami są bardzo ciasno wyliczone. Idziesz wszystko, a jak zaczynasz się gubić to robi się tragedia.

W trakcie dojazdówek i RT są ukryte PKP. Trzeba rozpoznać te miejsca i wpisać w książkę drogową. W pierwszy dzień nie widzieliśmy żadnych, drugiego widzieliśmy jedną a było 7. Trzeciego dnia zaczęliśmy je dopiero porządnie zauważać.

Widzieliśmy postępy z dnia na dzień i ostatniego dnia jechało się już całkiem nieźle. Większość RT kończyliśmy w okolicach 2-4 miejsca.

Próby sportowe na obiektach zamkniętych też były zróżnicowane. Jedną były 3.5 kółka po torze gdzie na mecie trzeba było być w zadanym czasie. Nie znasz obiektu, nie masz dystansu, więc musisz na bieżąco liczyć tempo, liczy się wyczucie.

Inna próba rozgrywana była na bardzo śliskiej trawie, z narzuconą średnią prędkością, ale nie była znana jej długość, więc nie było się do czego odnieść.

Próba na torze Spa była rozgrywana poza klasyfikacją. Jazda wymagała jechania ze średnią powyżej 65 km/h. Były dwa punkty pomiarowe na torze. Jechało się 5 kółek. Pierwsze zapoznawcze, drugie narzucało czas, który był stawał się czasem wzorcowym. Kolejne trzeba było przejechać w swoim, wzorcowym czasie. Mamy za to ładny puchar. 

Tor można było pominąć, można było zrobić serwis itp. ale większość pojechała.

Organizatorzy nie starali się być wredni na siłę. Rajd był szybki, próby były najczęściej ze średnią 50 km/h. Dużo było odcinków szutrowych. Zwalniało się tam gdzie przeszkadzało to mieszkańcom. Były miejsca gdzie były jawne kontrole radarowe organizatora. Za drugie wykroczenie się wylatywało z rajdu. Jeśli wiozłeś spóźnienie to raczej bardzo grzecznie. Miejscowości były przejechane spokojnie dzięki czemu nie było złych emocji wśród mieszkańców. Ruch był niewielki.

Nie oznacza to jednak, że nie było klasycznych przygód z lokalną społecznością. Były 3 blokady na drodze. Każda była sprawnie zarządzana. Organizator albo skracał odcinek albo nadawał czas wszystkim załogom. 

Organizacyjnie widać było, że nie ma paniki. Impreza nie jest tania, ale widać na co idą pieniądze. Organizuje to spora firma. Liczba osób obsługujących rajd była bardzo duża, niemalże 1 do 1 w stosunku do liczby zawodników. Była “zerówka” która jechała przed rajdem i sprawdzała warunki. 

Policja była obecna, pilnowała głównie ograniczeń prędkości do 30 km/h. Nie przeszkadzali w rajdzie, ale jeśli kogoś złapali to może oczekiwać przesyłki ze zdjęciem z fotoradaru. Widać było, że na dojazdówkach zawodnicy nie przejmowali się ograniczeniami goniąc na PKC.

Komandor mówił, że ma być trudno i tak też było. W polskich realiach spodziewałbym się wielu uwag, że jest za szybko jak na taki stan dróg. Jako finał poziom trudności tego rajdu był dobry.

Książkę drogowa wydawana była na 30 min przed czasem startem, nie ma więc dużo czasu na pracę domową. Na jeden dzień dwie książki więc sporo materiału

Na rajdzie funkcjonują współczynniki korygujące, zależne od pojemności silnika i roku produkcji rajdówki. Jazda autem z lat 50 to jest w teorii dobry pomysł. Dobrze dobrany samochód jest tutaj potrzebny. Pierwszy pomiar na RT może być już po 200m. Dogonienie przeciętnej 50km/h oznacza mocny start na próbie. Podobna zasada obowiązuje przy znakach stop, pomiar może być już po 200m. Promuje to raczej mocne auta

Nie udało się żadnego odcinka wygrać, czasy robiliśmy w okolicy 2-4 miejsca. Jestem w miare zadowolony, tor jest nasz 😊 Byliśmy najlepszą załogą z zagranicy, to chyba wszystko co się dało ugrac, do trojki nie dało się wbić nijak. Nauka kosztuje

Rajd wygrała załoga LETOCART / GENGOUX jadący Oplem Asconą, nie zgłoszona w klasyfikacji FIA. Na uwagę zasługuje fakt, że na trzecim miejscu uplasowała się załoga Martens / Pyck jadąca Volvo PV444, która na pewno nie miało łatwego zadania na tych wymagających próbach. Pierwsze trzy załogi rajdu dojechały w różnicach 20 sekund!

Załoga Postawka / Postawka uplasowała się finalnie na 9. Miejscu w rajdzie i 5. W klasyfikacji FIA. Pozostałe polskie załogi Kowalik / Balicki – dojechali na 17. Miejscu a Dzitko / Siwek na 20.

Team Poland dojechał w komplecie, to najważniejsze!

Tekst: Jakub Strzemżalski na podstawie rozmowy ze Staszkiem Postawką
Zdjęcia: uczestnicy, XACT Production

https://www.youtube.com/watch?v=RZjCdVRvjMU&ab_channel=FIA


Jedna odpowiedź do “Ostbelgien Classic w relacji załogi Postawka / Postawka”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *