GPPPZ w 2022 to był bardzo dobry rajd! Rozmawiamy z Komandorem rajdu – Piotrem Kostrzewą, o początkach rajdu, najciekawszych historiach oraz zaskoczeniach. Przede wszystkim jednak o tym, dlaczego mu się chce zrobić najbardziej skomplikowany logistycznie rajd na regularność w sezonie?
Jakie były początki GPPPZ? Skąd pomysł jechania przez calą Polskę?
Razem z kolegami i koleżankami z AK Rzemieślnik zaczęliśmy od 2008 roku corocznie organizować rajd pojazdów zabytkowych po Warszawie i okolicach pt. Stare Jak Nowe. Był to typowy rajd turystyczny z próbami zabawowymi. Z czasem przyszła inicjatywa zorganizowania rajdu już nie regionalnego, ale krajowego. I tak w 2015 roku, przy pomocy AK Rzemieślnik udało się zorganizować I GPPPZ im. Witolda Rychtera na trasie Warszawa – Polanica Zdrój. Od II rundy w 2016 roku rajd organizuje Stowarzyszenie Stare Jak Nowe, które skupia sympatyków starej motoryzacji i tego typu wydarzeń. Sama formuła rajdu została zainspirowana książkami Witolda Rychtera oraz jego archiwami rodzinnymi. Na podstawie jego relacji z rajdów, w których uczestniczył, stworzyliśmy długodystansowy rajd dla aut zabytkowych z elementami regularności i próbami sportowymi.
Skąd zatem pomysł na zrobienie rajdu na regularność?
Przed powstaniem GPPPZ nie wiedziałem, że istnieje coś takiego jak rajdy na regularność. Przypadek sprawił, że dowiedziałem się o Polskim Rajdzie Historycznym za sprawą klubowego kolegi Piotra Banego. Startował wtedy w Rajdzie Monte Carlo Historique i znał zasady rajdów na regularność. Na podstawie jego opowieści, powstała część regularnościowa rajdu. Początki jednak były trudniejsze niż zakładaliśmy, ponieważ doświadczenie mieliśmy przede wszystkim jako sędziowie i zawodnicy, wyścigów na zamkniętych torach, co również ma przełożenie na GPPPZ. Pełni zapału opracowaliśmy trasę nie zważając na rodzaje dróg, nawierzchni czy konieczność dostosowania średniej prędkości do terenu. Skutkowało to np. średnią prędkością 49 km/h w Kotlinie Kłodzkiej po krętej i nierównej drodze.
Pomimo takich ryzykownych założeń, już na pierwszym GPPPZ regularność się przyjęła. Uczestnikom się to tak spodobało i tak już zostało. Prawdę mówiąc cały czas szlifuję zasady regularności i jeżdżę w tego typu rajdach, ale zdecydowanie lepiej sprawdzam się w roli organizatora niż uczestnika takiego rajdu.

Jakie były pierwsze reakcje zawodników na ten rajd? Poza RPH nie było chyba w Polsce do tej pory tak długich i wymagających rajdów?
W pierwszej edycji uczestniczyli zarówno amatorzy jak i doświadczeni zawodnicy jak Andrzej Postawka czy Andrzej Lenczowski. Wielką satysfakcją było dla mnie i załogi SJN usłyszeć od nich na mecie rajdu pozytywnie komentarze i podziękowania. Okazało się też, że dla części mniej doświadczonych uczestników ten rajd był początkiem drogi do bycia doświadczonym zawodnikiem w rajdach na regularność. W trakcie i po każdym rajdzie wysłuchujemy uwag i opinii uczestników, by móc jeszcze bardziej doskonalić GPPPZ.
Ponieważ od wielu lat jesteśmy sędziami i zawodnikami wyścigów, chcieliśmy wykorzystać nasze doświadczenie przy GPPPZ w postaci prób sportowych. To one napędziły też frekwencję rajdu, gdyż jak się potem okazało, niewielu uczestników pierwszej edycji było zorientowanych w zasadach rajdów na regularność. Pierwotne założenia stanowił rajd długodystansowy z próbami sportowymi, w którym elementy regularności miały “spowolnić” dojazdy pomiędzy próbami. Okazało się, że próby sportowe oraz odcinki jazdy na regularność świetnie się uzupełniają i przyciągają zarówno chętnych do podjęcia wyzwania w jeździe na czas na zamkniętym obiekcie, jak i tych próbujących swoich sił w dokładności jazdy na regularność. Dlatego też obydwa elementy mają oddzielne klasyfikacje w rajdzie. W czasie powstawania GPPPZ nie było tak urozmaiconego rajdu na regularność.
Jak czasochłonne są obecnie przygotowania do rajdu? Ile osób bierze w tym udział? Jakim cudem Ci się chce 🙂 ?
Właściwie koniec jednej edycji daje początek organizacji kolejnej. Są to strategie, pomysły, które spisujemy i analizujemy. Na kilka miesięcy przed rajdem ustalamy konkretne kierunki, załatwiamy zgody i rezerwujemy obiekty, szukamy źródeł finansowania. Objeżdżamy trasę po kilka razy. Zdarza się, że niektóre odcinki ostatecznie objechaliśmy nawet kilkanaście razy. Dużo kilometrów wynika z poprawek, które trzeba nanosić na trasę. Najwięcej czasu zajmuje poszukiwanie dróg i objechanie trasy. O zmianach dowiadujemy się przede wszystkim będąc w danym miejscu. Nie sposób zweryfikować trasę jadąc tylko palcem po mapie. Jednym ze sprawdzonych sposobów na zweryfikowanie dróg i miejsc jest wakacyjny wyjazd planowaną trasą rajdu. Objechanie całej trasy jest niezbędne do naniesienia punktów pomiarowych do regularności. Taki przejazd odbywa się zazwyczaj kilka dni przed samym rajdem, w celu jak najdokładniejszego odzwierciedlenia warunków trasy dla uczestników.
Ścisłą organizacją zajmują się łącznie ze mną 3 osoby. W dniu rajdu obsługę stanowi zazwyczaj ok. 10 osób. Do tego należy dodać obsługę foto i video. Jesteśmy dobrze zgranym zespołem i potrafimy razem stworzyć coś fajnego. Całej ekipie podoba się to przedsięwzięcie i traktujemy je jako formę spędzania wolnego czasu. W dodatku daje dużo satysfakcji i mocno integruje ludzi. Do robienia GPPPZ motywuje mnie m.in. przekonywanie mnie, że się nie da tego zrobić.

Co jest największym wyzwaniem w trakcie przygotowań?
Zmiany, na które nie mamy wpływu, szczególnie blisko terminu rajdu. Często trzeba przemodelować istotne elementy niemal na ostatnią chwilę. Dodatkowym wyzwaniem jest skoordynowanie kilku torów w terminie rajdu.
Jak sobie radzicie z takimi zmianami, które mogą nastąpić w ostatniej chwili?
Improwizacja to chyba najodpowiedniejsze słowo. Często weryfikujemy trasę tuż przed przejazdem uczestników. W ten sposób na bieżąco wiemy, czy dany odcinek jest przejezdny oraz czy warunki pozwalają na bezpieczne pokonanie dystansu. Podczas ostatniej edycji mieliśmy sytuację związaną z niebezpieczną pogodą na nocnym odcinku. Widoczność była na tyle ograniczona, że należało odwołać jeden odcinek jazdy na regularność. Udało się to dzięki ścisłej współpracy naszych punktów sędziowskich. Na jednym z poprzednich rajdów był remont drogi w Kotlinie Kłodzkiej. Zdążyliśmy odwołać odcinek i załogi dojechały do hotelu wg GPS. Udało się porozmawiać z ekipą remontową i ustalić, że kolejnego dnia droga będzie przejezdna.
Skąd czerpiesz inspiracje do tego rajdu?
Robimy rajd w takiej formule, w jakiej sami chcielibyśmy brać udział. Dzielimy się pomysłami między sobą i wspólnie staramy się wypracować kompromis. Duży wpływ na obraz rajdu ma czytanie przez nas prasy i książek tematycznych. Podczas każdej edycji z burzy mózgów wychodzą dodatkowe atrakcje w postaci przeprawy promem, próby na lotnisku czy odwiedzeniu muzeum dywizjonu 303. Ludzie, słysząc o rajdzie, sami też się zgłaszają z propozycją współpracy, co staramy się wykorzystać np. przy planowaniu trasy.
Czego nie widzą zawodnicy, a co stresuje Komandora?
Na szczęście z roku na rok jest coraz mniej stresu. Po latach doświadczeń potrafimy szybko zareagować i rozwiązać problem. Ale największą bolączką jest możliwość wystąpienia jakiegoś błędu, wpadki. To zmora chyba każdego organizatora. Nie zawsze i nad wszystkim da się zapanować.

Jak reaguja sponsorzy i gminy na pomysl tego rajdu?
Sam rajd nie jest niestety atrakcyjny do wspierania przez sponsorów chociażby ze względu na małą frekwencję (kilkadziesiąt załóg) oraz niewielki odbiór w porównaniu z innymi dyscyplinami. Widzowie zazwyczaj widzą samochody stojące na rynku. Nie wszystkie obiekty sportowe są dostępne dla osób postronnych. Mało się mówi o rajdach regularnościowych w Polsce, za granicą tego typu rajdy mają się znacznie lepiej. Współpraca z gminami i samorządami zazwyczaj jest neutralna i polega na udzieleniu nam patronatu nad imprezą. Dla lokalnych władz najbardziej istotne są kontrole BRD podczas rajdu, bo służą promowaniu bezpieczeństwa na drodze. Rajd jest finansowany przede wszystkim z wpisowego i prywatnych środków. Z komercyjnego punktu widzenia nie ma to kompletnie sensu i powinienem się jednak zabrać za remont łazienki.
Która edycja sprawiła Ci najwięcej satysfakcji?
Ta z 2022 r. udało się prawie wszystko. Po pandemicznej przerwie udało się reaktywować rajd.

Jaki jest Twój wymarzony kształt tego rajdu w przyszłości? Inna skala? Dłuższa trasa?
Chciałbym, żeby zaangażowali się w niego sponsorzy, miasta, wsie. Chciałbym, żeby przybyło uczestników. Staram się zainteresować rajdem załogi z zagranicy. Obecna długość trasy jest optymalna. Aktualnie wynosi ok. 1300 km.
Jakie obiekty sportowe najchętniej byś dodał do trasy rajdu?
W Polsce – Tor Jastrząb, na ten moment nie udało nam się tego wpleść w trasę z różnych względów. Mam też kilka pomysłów na obiekty, które nie są stricte sportowe, ale w przypadku przeprowadzenia na nich prób sportowych, z pewnością byłyby atrakcją dla uczestników.
Jakie są Twoje ulubione historie z tego rajdu?
Nie są to “poprawne politycznie” historie, bo dotyczą zdarzeń, które staramy się wyeliminować. Na jednej z edycji firma obsługująca pomiary gps podała obsłudze wyników informację, że prawdopodobnie urządzenia gps przestały działać poprawnie. Stwierdzili to na podstawie rosnących prędkości załóg na dojazdówkach. Kierowcy mieli jechać 50 km/h, a odczyty w systemie pokazywały prędkości 90, 100, 130 km/h. Okazało się, że załogi odrabiały czas na PKC.
Druga historia jest związana z kolizją na rajdzie w kierunku Bieszczad. Uczestnik zahaczył auto jadące z przeciwnej strony. Policja, która pojawiła się na miejscu po wezwaniu przez poszkodowanego, miała akurat strajk, więc skończyło się na pouczeniach.
Wieczorem, kierowca, który spowodował kolizję, przepraszał swoich rajdowych kolegów osobiście, że przez niego trzeba było skracać odcinek i spowodował opóźnienia. Fajne, dżentelmeńskie podejście.
O czym wolałbyś szybko zapomnieć z tych kilku edycji?
Teraz, po edycji 2022, patrzymy już tylko do przodu!

Kolejna edycja już w dniach 18-22.10.2023. Serdecznie polecamy!
Rozmawiał: Jakub Strzemżalski, zdjęcia: GPPPZ

Jedna odpowiedź do “Grand Prix Polski Pojazdów Zabytkowych – rozmowa z Piotrem Kostrzewą”
[…] Charakter rajdu i jego historię możesz poznać w rozmowie z Komandorem – Piotrem Kostrzewą […]