Zorganizowane wiosną 2021 roku szkolenie{trening} – „Mały krok… ku regularności”, pozwoliło kilku nowym osobom na postawienie go i spróbowania swoich sił w rajdach na regularność. Dla niektórych, był to krok… milowy, owocujący bardzo udanymi startami i obiecującymi wynikami. Prawda Paweł? Opowiesz o tym w kolejnym odcinku. 😉
Dla innych – jak Adrian, typowe rozpoznanie bojem przed podjęciem decyzji o wykonaniu „kolejnych kroków”. Po zakończeniu szkolenia, w którym zadebiutował w roli pilota, nie krył emocji, entuzjazmu i zafascynowania tym czego właśnie doświadczył. Jak miało się jednak okazać, na pierwszy start w roli kierowcy, Adrian zostawił sobie jeszcze rezerwę, w międzyczasie jedynie kibicując wraz z synem, m.in. uczestnikom Rajdu Monte Lanckorona.
Siła perswazji, dar przekonywania, a być może odrobina autorytetu spowodowały, że udało mi się ostatecznie namówić Adriana do regularnych startów. W jednym przypadku wymagało to nawet „zorganizowania” pilota, którego brak w składzie załogi Fiata X1/9 miał być argumentem nie do zbicia 🙂

W rajdach na regularność znaczną część załóg stanowią rodzinne teamy i w tym kierunku poszedł również Adrian, dostrzegając szereg plusów takiego rozwiązania. Przekazywanie pasji oraz wspólne spędzanie czasu z dzieckiem, ma wiele pozytywnych aspektów wychowawczych i edukacyjnych, pozwalających kształtować kolejne pokolenie.


Adrian Winiarz:
„Pasjonatem motoryzacji jestem od dziecka, o ludziach takich jak ja mówi się, że mają benzynę zamiast krwi. Jako mały chłopiec uwielbiałem jeździć z moim tatą samochodem i wykorzystywałem do tego każdą nadarzającą się okazję. Od zawsze zbierałem wszystko co było związane z motoryzacją. Przerzuciłem ogromną część prasy i książek motoryzacyjnych. Moim marzeniem było zostanie mechanikiem samochodowym – choć, biorąc pod uwagę brak jakichkolwiek zdolności manualnych – lepiej, że ostatecznie się nie spełniło.
Naturalną koleją rzeczy było posiadanie auta klasycznego będąc już dojrzałym facetem. Jako miłośnik włoskiej motoryzacji i będąc zakochany w marce Lancia, szukałem Lancii Beta Coupe. Jak to często w życiu bywa – plany sobie a realne życie prowadzi zupełnie inaczej. Podobnie było w moim przypadku – kupiłem Fiata x1/9. Sporą zasługę w tym miał, mój dobry kolega i sąsiad – znany w środowisku samochodziarzy – Tomek Bednarczyk, który był właścicielem Fiata x1/9. Oczywiście, skusiła mnie też unikalność tego modelu i jego uroda. Był to świetny wybór, Fiat prowadzi się jak gokart, a przyjemność z jazdy jaką daje, jest nieporównywalna z żadnym innym autem, jakim jeździłem wcześniej.
Po kilku pierwszych latach jazdy okazjonalnej i zlotowej, zapragnąłem czegoś więcej. I tutaj, również duża zasługa Tomka – który zaproponował mi udział w szkoleniu z jazdy na regularność. Organizowane przez Rafała Chronowskiego, znanego pilota rajdowego. Zgodziłem się bez zastanowienia, i jak się okazało – był to strzał w dziesiątkę! Na szkoleniu poznałem bardzo ciekawych ludzi – podobnych do nas pasjonatów. Samo wydarzenie, było naszpikowane wiedzą, a uczestniczyła w nim czołówka stawki „Regularności” w Polsce. Organizatorzy jak i sami uczestnicy cierpliwie dzielili się z nami swoją wiedzą co pozwoliło nam na zrozumienie podstaw.
Zacząłem też regularnie brać udział w rajdach turystycznych, organizowanych na południu Polski. Szczególnie na wyróżnienie zasługują dwie inicjatywy – Monte Lanckorona i Rajd 1000L. Ten pierwszy jest rajdem organizowanym przez Stowarzyszenie Automobile Beskidy, i jest rajdem z założenia turystycznym – w miarę lekkim i niewymagającym. Prowadzi przez piękne okoliczności przyrody, a trasy są bardzo malownicze. Samo przygotowanie rajdu jest wzorowe, co stawia go w absolutnej czołówce podobnych wydarzeń w Polsce.
Rajd 1000L jest stosunkowo nową inicjatywą. Miały miejsce 3 edycje – a ja miałem okazję uczestniczyć we wszystkich. Jest to wydarzenie organizowane przez osoby związane z jazdą rajdową na regularność, stąd R1000L jest bardziej wymagający. Szymon Rajwa i Rafał Chronowski – jako ekipa go tworząca, mają aspiracje stworzenia uniwersalnego i szeroko dostępnego wydarzenia dla kierowców chcących spróbować bardziej wymagającej rozrywki. Przez włączenie elementów jazdy regularnościowej na czas, prób sportowych i dosyć wymagających czasów dojazdu na PKC-e, R1000L może stanowić wyzwanie nawet dla bardziej doświadczonych załóg.
Oba wydarzenia są świetne i warto w nich brać udział. Dla mnie bardzo ważny jest fakt, udziału w rajdach wraz synem, nastolatkiem, który okazuje się być bardzo dobrym pilotem. Pozwala nam to wspólnie spędzać czas, a ostatni rajd w którym wzięliśmy wspólnie udział – 1000L, sprawił, że Mateusz ostatecznie połknął bakcyla rajdowego.
W przyszłości planuję rozwijać się w kwestii rajdów aut klasycznych. Nie zdecydowałem ostatecznie czy będzie to regularność, czy może MPPZ, ale na pewno jest to moja przyszłość. Bycie częścią tej społeczności, daje ogromną frajdę. Absolutnie polecam tą formę rozrywki, każdemu właścicielowi aut klasycznych!”


