Rajdy na regularność, a co to jest?
Takie pytanie padło koło czerwca 2021, gdy kolega Paweł Krajewski wspomniał że wiosną 2021r wziął udział w tego typu rajdzie a impreza i jej formuła okazała się bardzo ciekawa. To był okres covidowy więc wiele imprez wracało do kalendarza po dłuższej przerwie. Postanowiłem bliżej zapoznać się z regułami tych rajdów i zasadami regularności.
Na początku pojawiły się podstawowe pytania, które pewnie pojawiają się w głowie każdego kto myśli o zaangażowaniu w rajdy na poważnie. A mianowicie:
– czy w moim wieku nie jest za późno aby angażować się w rajdy na poważnie?
– ile to wszystko może kosztować?
– czym i z kim pojechać (jakie są wymagania co do samochodu i jego wyposażenia)
Kolega Paweł, z którym aktualnie startujemy w rajdach na regularność wspomniał, że jest taki rajd w okolicach Częstochowy, który jest technicznie prosty i od niego można zacząć „rajdowanie”. Tak się złożyło że pierwszym rajdem z elementami regularności był rodzinny rajd Monte Lanckorona (2021), organizowany przez Automobile Beskidy na trasie Lanckorona-Korbielów-Lanckorona. Tam jako debiutanci rodzinnie zajęliśmy II miejsce. Tam też poznałem Rafała Chronowskiego, który wieczorem przeprowadzał krótkie szkolenie z zasad regularności i czytania itinerera, tablic rajdowych. Poznana tam grupa osób pozytywnie zakręconych na punkcie starej motoryzacji i jeżdżenia klasykami pozwoliła myśleć, że „rajdowanie klasykiem” jest interesujące.
W 2021 udało się jeszcze wziąć udział wspólnie z bratem i szwagierką w jednej rundzie 10 Rajd Polski Historyczny, który odbywał się w listopadzie, tylko w celach edukacyjnych.
Pierwszym pełnoprawnym rajdem na regularność, w którym miałem możliwość wziąć udział jako pilot była Retro Carpatia 2022. Pojechaliśmy tam Ładą Samarą, która jak się okazało chwilę przed BK nie miała ważnego przeglądu. Ot takie drobne niedopatrzenie, które mogło mieć wpływ na nasz udział w rajdzie. Na szczęście w pobliskiej SKP udało się bez przeszkód podbić przegląd, no i wystartowaliśmy!
Były w rajdzie momenty że Łada brała 1l oleju na 10km ale z jego sporym zapasem kupionym na pobliskiej stacji udało nam się ukończyć 1 etap. Rano awaria została usunięta i drugiego dnia auto spisywało się bez problemów. Metę osiągnęliśmy, co w tym trudnym technicznie rajdzie wcale nie jest takie oczywiste. Piszę może zbyt szczegółowo ale to właśnie ten rajd natchnął mnie do zabrania się za „rajdowanie” na poważnie.

Przygody, problemy, których doświadczyliśmy, towarzyszące temu emocje oraz poznana kolejna grupa osób związanych z rajdami umocniły mnie w przekonaniu, że właśnie to jest to!
Nastąpiła decyzja o zakupie auta do rajdów. Padło na Golfa 2 jako dobra baza na początek i auto tanie w utrzymaniu. Z budżetem kilkunastu tysięcy złotych naprawdę można już rozpocząć ściganie. O historii przygotowania Golfa do rajdów na regularność mógłbym napisać 4 strony, ale nie o tym tutaj… W każdym razie Golf od pierwszego rajdu, w którym miałem możliwość go przetestować mimo pewnych niedomagań (emocje musiały być) spełnił pokładane w nim oczekiwania.
Podsuwam też kilka ważnych sugestii dla początkujących uczestników rajdów na regularność i załóg które myślą o walce o podium:
– zgranie kierowca-pilot w sposobie przekazywania komunikatów, ale także w kwestii przyznania się do błędów i ich akceptacji
– wskazane jest poznanie technicznych możliwości auta i wykorzystywanego sprzętu pomiarowego
– dużą zaletą będzie umiejętność przeprowadzenia szybkich napraw, gdy coś pójdzie nie tak (warto jest mieć zapas części i narzędzi)
– ostatnia sprawa, wskaźnik paliwa w trakcie rajdu może przekłamywać, warto tankować jak jest możliwość a nie jak jest potrzeba ????(trasa jest nieznana i nigdy nie wiemy w jakie mniej lub bardziej przyjazne rejony zostaniemy zaprowadzeni jako uczestnicy przez organizatora imprezy)
A jeśli już o Itinererze mowa to właśnie dobre zapoznanie z nim i sytuacjami, które na danym etapie będą miały miejsce to główny punkt przygotowania do rajdu pilota. Wcześniej wykonana praca pozwala na dokładniejsze podawanie komunikatów kierowcy, a brak pomyłek to zwykle klucz do sukcesu.

Wracając do rajdów to miałem okazję brać udział jeszcze w dwóch edycjach GPPPZ (podziękowania wielkie dla organizatora Piotra Kostrzewskiego i jego ekipy), które jak do tej pory uważam za najciekawsze doświadczenie. 11 Rajdzie Polski Historycznym gdzie z Pawłem zajęliśmy 3 miejsce z oprawą godną nazwy tego rajdu.

A także ciekawym doświadczeniem był udział w rajdzie na Litwie (Turistinis ralis – ,,DSTK 20″), gdzie trzeba było zapoznać się z nieco innymi zasadami ale również godnie udało nam się reprezentować nasz kraj. Tutaj trzeba podkreślić że organizatorzy dobrze przygotowali się na przyjęcie zagranicznych załóg i przygotowane materiały nie wymagały od nas znajomości języka Litewskiego ????(dzięki Linas Žvinakevičius).

Był też udział w rajdzie 1000-liści, gdzie rodzinnie dzielnie walczyliśmy w Autobianchi A112 Abarth, lecz elementy związane z turystyczną formułą rajdu pokazały nasze słabe punkty i odsunęły na dalszą pozycję w klasyfikacji.Plany na przyszłość… doskonalić współpracę jako TEAM, bez względu czy to na miejscu kierowcy czy też pilota, bo doświadczenie zawsze procentuje. Szukać nowych wyzwań bo każdy rajd jest na swój sposób inny mimo, że reguły jazdy na regularność podobne. A kiedyś może Rallye Monte-Carlo Historique…
Póki co kibicuję tegorocznym załogom, RMCH 2024 – powodzenia!

Jedna odpowiedź do “Okiem debiutanta: Jakub Żur”
Pouczająca lektura! Doceniam szczegółowość i dokładność. Szkoda tylko, że niektóre fragmenty są zbyt techniczne dla laików. Mimo to, świetne źródło wiedzy!