Przez dwa tygodnie stycznia, sympatycy klasycznych rajdów na regularność emocjonowali się poczynaniami jedynej polskiej załogi biorącej udział w tegorocznej edycji Dakar Classic.
Tomek Staniszewski i Stanisław Postawka czując niedosyt po debiutanckim występie przed rokiem, kiedy zmagali się z niezliczymi problemami trapiącymi ich Porsche na trasie 4.Dakar Classic, tym razem zaliczyli fantastyczny występ. Oczywiście niczego nie odmawiając załodze, tegoroczny sukces to efekt wytężonej pracy całego zespołu. Doświadczenia z debiutu w pustynnym maratonie pozwoliły zespołowi NRF DEXT P-Rally Team zbudować nowy samochód – Porsche 924 Surfari, w którym zastosowano rozwiązania oparte na obserwacjach z poprzedniego startu. Wielkie zaangażowanie i upór przy realizacji nowego projektu, pozwoliły przygotować samochód, w którym wyeliminowano wszystkie słabe punkty, wychwycone rok wcześniej. Samochód spisywał się rewelacyjnie, a załoga mogła od początku skupić się na walce z rywalami i trudami trasy. Polska załoga począwszy od prologu znajdowała się w czołówce, niemal bez przerwy w TOP10.
Dzień przerwy – w połowie rajdu, nie zdemobilizował lecz zmotywował do jeszcze lepszej jazdy. Tomek Staniszewski i Stanisław Postawka systematycznie pięli się w górę klasyfikacji, zawdzięczając to swojej bezbłędnej i bezproblemowej jeździe. Gdy wszystko wskazywało na miejsce w TOP5, w końcówce rajdu awansowali na czwarte miejsce – tuż za podium.
Rewelacyjny wynik warty jest podkreślenia z uwagi na to, że konkurenci startowali samochodami typowo terenowymi, z napędem 4×4, podczas gdy samochód Polaków, to Porsche 924 z napędem na tylną oś. Kolejny taki samochód – z napędem na jedną oś uplasował się w 4 czy 5 dziesiątce.

Wielkie słowa uznania dla załogi oraz całego zespołu będących autorami tego niewątpliwego, historycznego sukcesu.

W dniu kiedy Dakar Classic dotarł do mety, a wszyscy skupialiśmy się na wyniku Polaków, w Winterrally Steiermark – po cichutku i bez rozgłosu wystartowała inna polska załoga. I to w jakim stylu. Jak to ma w swoim zwyczaju załoga Triumph’a TR3A – jeńców nie biorą
Po pierwszym etapie Michał Kowalik i Bartosz Balicki plasowali się na IV miejscu, by doskonałą jazdą podczas drugiego etapu zapewnić sobie zwycięstwo w Austrii. W rajdzie sklasyfikowano 33 załogi.
Tak efektywny trening w zimowych warunkach, pozwala bielską załogę stawiać w gronie faworytów kategorii 1, w nadchodzącym Rallye Monte Carlo Historique, a w mojej ocenie mogą okazać się czarnym koniem oraz liderem wśród polskich załóg.
