6th. Spring Classic – relacja

12 kwietnia odbyła się szósta edycja rajdu klasyków Spring Classic, będącego częścią czeskiego Classic Challenge składającego się z 3 rajdów – Spring Classic, Czech Classic oraz South Bohemia Classic.
Rajd wystartował z historycznego miasta Tabor, znanego z historii ruchu husyckiego, o pięknej i przytulnej starówce. Do rajdu zgłosiło się 101 załóg, w większości w autach z lat 60 i 70-ych – spośród aut wartych wskazania (wybór subiektywny) warto wymienić m.in. Jaguara XK120, Mercedesa 190SL, Austin-Healey’a 100 oraz 3000, Lancie Stratos HF, Porsche 356 90 Special, Maserati Indy, Fiata Dino 2400 czy Skodę 130RS.
Rajd miał charakter imprezy turystycznej z próbami w duchu regularności (o czym za chwilę) – stąd jest to idealny pomysł na przewietrzenie klasyka, którego nie chcecie poddawać nadmiernemu rajdowemu wysiłkowi a sprawi Wam przyjemność jazda pięknymi drogami w normalnym tempie.
Próby na rajdzie są zupełnie inne niż na rajdach na regularność – są krótkie, najdłuższa nie przekraczała 500m, polegają na przejechaniu w zadanym czasie kilku-kilkudziesięciu sekund odcinków o długości kilkudziesięciu-stu kilkudziesięciu metrów a pomiar dokonywany jest poprzez fotokomórkę. Start odbywa się na sygnał, czasem z linii a czasem ma charakter lotny, meta zawsze była lotna. Pokonywanie tych prób wymaga opracowania optymalnej techniki (oczywiście zabronione jest zatrzymanie na trasie odcinka testowego) i olbrzymiej dokładności wykonywania powolnych manewrów – najlepsi walczą tutaj o pojedyncze setne sekundy. Wdrożenie się w te zasady i własny pomysł na optymalne przejechanie prób zajmuje trochę czasu ale potem daje frajdę jak solidny oes 😊
Krajoznawczo – bajka, szczególnie że pogoda dopisała – jako przykład podam tylko piękny obrazek z trasy – zamek jak z Królewny Śnieżki, skądś nam znany – chwila googlowania i już mamy – pamiętacie serial „Arabela” ? Akcja odbywała się właśnie na zamku Cesky Sternberk i w takich okolicach odbywał się rajd.
Niesamowicie sympatyczny jest odbiór rajdu przez okolicznych mieszkańców, przypadkowi przechodnie machają jadącym załogom a inni siedzą przed domami i obserwują cały przejazd.
Najbardziej wzruszający moment – przejazd rajdu przez PKC urządzony w ośrodku rehabilitacji (Rehabilitacni ustav Kladruby), gdzie pacjenci tłumnie witali przejazd załóg.
Na zakończenie rajdu – uroczysta kolacja dla wszystkich załóg.
A w niedzielę rano – 13-ego – przygoda na koniec – rozsiedliśmy się rano wygodnie w Mercedesie a on … nie odpalił, przejechał cały rajd aż na parking pod hotelem i tam pompa paliwa dokonała żywota – leniuch wrócił do domu na lawecie 😊 a my dzięki temu spędziliśmy miły dzień zwiedzając dokładnie Tabor, odpoczywając sobie w urokliwych knajpkach starego miasta. Słowem – jazda klasykiem to też takie przygody (które zresztą chyba częściej przytrafiają się nam w nowych autach, szczególnie gdy zakradnie się jakiś informatyczny chochlik).
Podsumowanie – jeżeli macie ładnego klasyka, którym chcecie pojechać na super rajd, prowadzony po pięknych drogach, spotkać niesamowicie fajnych ludzi, niekoniecznie wyciskając ostatnie poty ze swoich maszyn – to jest rajd dla Was. @Pavel Kacerovski – dobra robota!
Dominik Gałkowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *