Wyczekiwane przez niektórych od roku czyli zakończenia poprzedniej edycji, IX Grand Prix Polski Pojazdów Zabytkowych im.Witolda Rychtera już zakończone. Tradycyjnie wysoko ocenione przez uczestników, zgodnie twierdzących, że upływa zdecydowanie za szybko. Pomimo kilkudziesięciu godzin spędzonych w samochodach zdecydowanie odbiegających komfortem od tych używanych na co dzień. Pomimo wysiłku i konieczności wzmożonej koncentracji podczas czterech dni rywalizacji.
Uśmiechnięte miny załóg, świadczyły tylko jedno. Warto było! Przemierzyć niemal 1500 kilometrów przez Polskę, często drogami dotychczas nieznanymi i na których prawdopodobnie już nigdy więcej się nie będzie. Spotkać się i rywalizować w gronie pasjonatów, na których pomoc można liczyć w trudnych momentach. Spędzić z nimi kilka dni w klimacie klasycznej motoryzacji.
Cztery dni, pięć etapów, osiem prób sportowych na pięciu torach, 22 próby RT na drogach dwóch krajów to sucha statystyka tegorocznego GPPPZ. Można jeszcze dorzucić – dwie stolice. Obie w Polsce – ta współczesna gdzie nastąpił Start Honorowy oraz ta najstarsza, pierwsza stolica – Gniezno, gdzie kończył się jeden z etapów.
Pośród 33 załóg które zameldowały się 1 października w Biurze Rajdu, można było spotkać wielokrotnych uczestników obok których pojawili się też debiutanci oraz zagraniczne załogi z Litwy i Niemiec.
Odbiór Administracyjny, montaż GPS i oklejanie samochodów oraz Badanie Kontrolne – tak zawsze zaczyna się pierwszy dzień każdego rajdu. Nie inaczej było przed startem Grand Prix Polski, które rozpoczęło się na Torze Słomczyn dwoma próbami sportowymi. PS1 i PS2 padły łupem załogi czerwonego Porsche z numerem 11, co miało się okazać dobrym prognostykiem przed dalszą rywalizacją na torach.
Kolejnym punktem harmonogramu IX GPPPZ był Start Honorowy, a brama startowa stanęła obok Hotelu Bristol. Kultową Karową załogi ruszyły na trasę I etapu kończącego się w Strykowie pod Łodzią, gdzie uczestnicy dotarli tuż przed północą. Po drodze rozegrano PS3 na Torze Modlin oraz odbyła się inauguracyjna próba RT.
Drugi dzień rajdu przyniósł pierwsze problemy techniczne, na skutek których odpadły z rywalizacji dwa samochody. Pozostałe załogi walczyły o sekundy na torach w Łodzi oraz Toruniu oraz podczas kolejnych prób jazdy na regularność.
Piątek będący ostatnim dniem rywalizacji sportowej, z finałem na Torze Poznań zaczął się pechowo. Niestety nie dotarła tu załoga zajmująca po dotychczas rozegranych próbach, sensacyjne drugie miejsce. Urwana półoś rozbijając obudowę skrzyni biegów Volkswagena Golfa, pozbawiła Wojtka Madeja i Tomasza Rybkę nie tylko możliwości utrzymania lokaty w klasyfikacji prób sportowych, ale także eliminowała z dalszego udziału w GPPPZ. Jednak dzięki dżentelmeńskiej postawie konkurenta, udostępniającego im jeden z samochodów ze swojej kolekcji klasyków – mimo znacznej straty – mogli kontynuować rajd.
Dominik Kamusinski, sam zmagający się dzień wcześniej z awarią Alfa Romeo Montreal, użyczył Wojtkowi swoje Audi 100, jednocześnie przesiadając się do Forda Escorta Turbo.
Rywalizacja w klasyfikacji prób na regularność od samego początku była bardzo zacięta. Załogi plasujące się w ścisłej czołówce jechały równo i na niezwykle porównywalnym poziomie. Niewielki błąd, źle wprowadzona korekta lub jej brak decydował o spadku lub awansie o kilka pozycji, a z każdą przejeżdzaną próbą, grono kandydatów do miejsc na końcowym podium w tej klasyfikacji zawężało się coraz bardziej.
Od samego początku ton rywalizacji nadawały dwie załogi zagraniczne, a honoru gospodarzy broniło kilka załóg, uzyskujących nieznacznie gorsze rezultaty. Po trzecim etapie będącym mniej więcej półmetkiem (13/22) prób na regularność, czołówkę stanowiły trzy załogi.
Jörg Pöhlemann i Marc Stoll w Porsche 924, którzy nieznacznie wyprzedzali liderujących nieprzerwanie aż do RT11, Litwinów – załogę Volvo 240 Tadas Medelinskas/ Linas Žvinakevičius oraz polską załogę w Toyocie Celica – Marcin i Agnieszka Pierzchała.
Niestety obie załogi depczące po piętach liderom, poniosły poważne straty na RT17, co zachwiało dotychczasowym układem „szczęśliwej siódemki” zajmującej pozycje 1-7.
Finałowy etap mający przynieść rozstrzygnięcia w klasyfikacji generalnej oraz prób na regularność, ugruntował pozycję prowadzącej załogi, która wygrała trzy z czterech prób zaplanowanych do rozegrania w nocnych warunkach. Bardzo zacięta walka toczyła się o pozostałe dwa miejsca na podium regularności. Mozolnie i skutecznie niwelujący straty poniesione na RT5 Bartek Skórczyński/Kasia Majowicz doprowadzili do emocjonującej walki z załogą Jacek Grochowski / Henryk Buszkiewicz na ostatnim etapie. Wprawdzie „w otwarciu” podczas RT19, załoga Fiata 131 Supermirafiori zaliczyła 11 punktów karnych, ale natychmiast skontrowała na dwóch kolejnych RT, odrabiając z nawiązką wcześniej poniesione straty. Podczas ostatniego – RT22, obie polskie załogi pojechały niemal na remis uzyskując najlepsze rezultaty. Oczywiście dla prowadzącej załogi nie miało to większego znaczenia, ponieważ wyraźne prowadzenie – na wagę późniejszego zwycięstwa – zapewniła sobie już wcześniej.
Rozstrzygnięcia IX Grand Prix Polski Pojazdów Zabytkowych ogłoszone zostały w niedzielne przedpołudnie – 5 października. W tegorocznej edycji na medalowych pozycjach znalazło się aż 7 załóg, co potwierdza zaciętą walkę o miejsca na podium.
Klasyfikacje:
Generalna
1. Jacek Grochowski/Henryk Buszkiewicz Mercedes 280 SL
2. Tadas Medelinskas/Linas Žvinakevičius Volvo 240
3. Bartek Skórczyński/Kasia Majowicz Fiat 131 Supermirafiori
Regularność
1. Jörg Pöhlemann/Marc Stoll Porsche 924
2. Bartek Skórczyński/Kasia Majowicz Fiat 131 Supermirafiori
3. Jacek Grochowski/Henryk Buszkiewicz Mercedes 280 SL
Sport
1. Michał Kowalik/”Kacper Kowalik” Porsche 911
2. Paweł Krajewski/Jakub Żur Porsche 924S
3. Marcin Pierzchała/Agnieszka Pierzchała Toyota Celica
Do zobaczenia za rok, na trasie X Grand Prix Polski!
Foto: Grand Prix Polski D/S Photo

2 odpowiedzi do “IX Grand Prix Polski Pojazdów Zabytkowych”
🤩
Gratuluję Marcinowi i Agnieszcze Pierzchała